22 października, 2026

Dancewicz na wskroś wałbrzyska. Sentymentalny powrót Ambasadorki Wałbrzycha.

utor publikacji i zdjęć: Paweł Szpur
Wrześniowe spotkanie w Multimedialnej Filii Bibliotecznej na Podzamczu w ramach autorskiego cyklu „Filmowy Wałbrzych” stało się czymś znacznie więcej niż tylko kronikarskim przeglądem aktorskiego dorobku. Dla licznie zgromadzonej publiczności była to przede wszystkim poruszająca, pełna humoru i autentyczności opowieść o małych wielkich początkach, wałbrzyskich ulicach, teatralnej odwadze oraz emocjonalnych więziach, które mimo upływu dekad nie straciły nic na swojej sile.

 

Wałbrzyski przystanek, który ukształtował życiorys

Wypełniona po brzegi sala Multimedialnej Filii Bibliotecznej przy ulicy Kasztelańskiej 7 na wałbrzyskim Podzamczu dobitnie dowiodła, jak żywa i pełna ciepła jest pamięć o obecności Renaty Dancewicz w naszym mieście. W środowy wieczór, 16 września, w ramach popularnego cyklu „Filmowy Wałbrzych”, aktorka gościła na zaproszenie Biblioteki pod Atlantami. Rozmowę prowadził wybitny znawca kina i animator kultury Lech Moliński, który z niezwykłą wyrozumiałością i dociekliwością przeprowadził słuchaczy przez zakamarki biografii jednej z najbardziej wyrazistych postaci polskiego ekranu i sceny teatralnej.
Choć dziś Renata Dancewicz kojarzona jest powszechnie z kultowymi rolami w czołowych produkcjach filmowych i telewizyjnych lat dziewięćdziesiątych, kluczowy dla jej artystycznej dojrzałości okazał się właśnie Wałbrzych. Aktorka powróciła we wspomnieniach do przełomowego momentu z początku lat 90., kiedy po opuszczeniu łódzkiej szkoły aktorskiej stanęła na życiowym rozdrożu. Wówczas pomocną i decydującą dłoń wyciągnął do niej legendarny dyrektor Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego, Wowo Bielicki.
– To nie był planowany przystanek, ale okazał się absolutnie formującym okresem w moim życiu – podkreślała artystka podczas spotkania. Bielicki zaangażował młodą, pełną pasji dziewczynę jako adeptkę, dając jej przestrzeń do scenicznego debiutu i nauki rzemiosła w praktyce. Dwa pełne sezony (1991–1993) spędzone na deskach „Szaniawskiego” oraz późniejsze gościnne występy ukształtowały jej warsztat, ale przede wszystkim hart ducha. Wałbrzyski teatr stał się dla niej bezpieczną przystanią, kuźnią talentu i miejscem, w którym zawiązały się przyjaźnie trwające do dziś.

Życie przy ulicy Blankowej i zachwyt dolnośląskim krajobrazem

Wspomnienia Renaty Dancewicz miały walor niezwykle lokalny i bliski sercu mieszkańców. Słuchacze zgromadzeni w filii na Podzamczu z uśmiechem i nostalgią przysłuchiwali się anegdotom o pierwszych krokach aktorki w tej właśnie dzielnicy. Jak sama przyznała, w czasach swojej pracy w teatrze mieszkała nieopodal – przy ulicy Blankowej. Podzamcze, ze swoim specyficznym klimatem i dynamiką, było dla niej codziennym tłem wczesnej dorosłości.
Nie zabrakło również zachwytów nad szerszym krajobrazem kulturowym i przyrodniczym regionu. Aktorka wielokrotnie zaznaczała, że miejscami, do których wraca z największym wzruszeniem i sentymentem, są Szczawno-Zdrój oraz Zamek Książ – partner organizacyjny wrześniowego wydarzenia. To właśnie z Książem i jego dramatyczną historią wiąże się jedno z nieprzetartych wciąż marzeń artystki. Z właściwą sobie swobodą i entuzjazmem wyznała, że z ogromną chęcią wcieliłaby się na ekranie w księżną Daisy von Pless. Jej fascynacja tą postacią pogłębiła się po wysłuchaniu nagrań pamiętników słynnej pani na Zamku Książ podczas audiotrasy turystycznej.

Od „Samowolki” do „Ekstradycji” – złote lata polskiego kina

Istotną częścią spotkania była oczywiście wielka i mała ekranizacja. Lech Moliński poprowadził rozmowę w stronę najważniejszych kreacji filmowych aktorki, które na trwałe zapisały się w historii polskiej kinematografii potransformacyjnej. Przełomem na dużym ekranie był rok 1993 i głośna rola Anki w „Samowolce” w reżyserii Feliksa Falka. Film ten otworzył artystce drzwi do ogólnokrajowej kariery.
Wkrótce potem przyszły kolejne role, które zdobyły serca milionów widzów. Publiczność na Podzamczu żywo reagowała na wspomnienia z planu kultowego serialu „Ekstradycja” Wojciecha Wójcika, gdzie Dancewicz wcieliła się w postać Beaty. Aktorka z rozbrojeniem przyznała, że przez długi czas po emisji serialu ludzie na ulicach zwracali się do niej właśnie tym imieniem. Na kartach historii kina zapisały się także jej wybitne kreacje u Kazimierza Kutza w „Pułkowniku Kwiatkowskim” (jako olśniewająca Krysia) oraz u Macieja Ślesickiego w przejmującym dramacie „Tato”.
Każda z tych historii opatrzona była anegdotą z kulis. Dancewicz opowiadała o realiach pracy na planie filmowym w latach 90.,
o wyzwaniach aktorskich tamtego okresu oraz o spotkaniach z gigantami polskiej sceny, takimi jak Marek Kondrat czy Janusz Gajos.

Brydżowa pasja z wałbrzyskim rodowodem

Spotkanie w ramach „Filmowego Wałbrzycha” pokazało także mniej znaną, ale niezwykle barwną stronę osobowości artystki – jej pasję do gier karcianych, a w szczególności do brydża sportowego. Okazuje się, że to zamiłowanie również ma mocne korzenie w wałbrzyskim epizodzie jej życia. Iskra zainteresowania pojawiła się co prawda w dzieciństwie dzięki lekturze powieści kryminalnych Agathy Christie oraz karcianym wieczorom z babcią, ale to właśnie w Wałbrzychu miłość do brydża przybrała konkretny, dojrzały kształt. Pierwsze poważne kroki w „stołowych bojach” aktorka stawiała m.in. w towarzystwie Marka Łyczkowskiego, aktora wałbrzyskiej sceny teatralnej. Do dziś brydż pozostaje dla niej nie tylko sposobem na relaks, ale również intelektualnym wyzwaniem
i formą budowania relacji międzyludzkich.

Ambasadorka z wyboru i z serca

Renata Dancewicz nosi tytuł Ambasadorki Wałbrzycha. Podczas wieczoru na Podzamczu udowodniła, że funkcja ta nie jest jedynie bezdusznym mianowaniem czy kurtuazyjnym wpisem w dokumencie. Jej relacja z Wałbrzychem opiera się na szczerym szacunku, żywych wspomnieniach i prawdziwym przywiązaniu do miejsca, które w kluczowym momencie dało jej szansę na rozwój zawodowy
i osobisty.
Wieczór w Multimedialnej Filii Bibliotecznej upłynął w atmosferze niezwykłego ciepła, otwartości i bezpośredniości. Licznie zadawane pytania z sali, długie rozmowy po zakończeniu oficjalnej części oraz bezcenne wpisy do pamiątkowych książek potwierdziły, że wałbrzyszanie traktują Renatę Dancewicz jak kogoś niezwykle bliskiego – artystkę, która choć podbiła stołeczne sceny i ekrany całej Polski, nigdy nie zapomniała o swoich korzeniach przy ulicy Blankowej.
Cykl „Filmowy Wałbrzych”, realizowany przez Bibliotekę pod Atlantami, po raz kolejny udowodnił swoją ogromną wartość. Ukazuje on, jak głęboko przeplatają się losy polskiej kultury z historią naszego miasta. Spotkanie z Renatą Dancewicz było piękną, nostalgiczną i niezwykle wartościową kartą w historii tego projektu – kartą, do której zarówno artystka, jak i wałbrzyscy miłośnicy sztuki będą wracać z ogromnym wzruszeniem.

„Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
pochodzących z Funduszu Promocji Kultury” 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *