Paweł Szpur: Krzysztof Kieślowski to twórca światowego formatu, ale jego historia mocno rezonuje tutaj, lokalnie. Dlaczego to właśnie Sokołowsko stało się domem dla jego twórczości i archiwum?
Marcela Paniak: Sokołowsko nie jest przypadkowym miejscem na mapie jego życia. To tutaj w latach 1951–1957 mieszkał jako chłopiec z rodziną, ponieważ jego ojciec leczył się w miejscowych sanatoriach na gruźlicę. Tu przyszły reżyser poznawał ludzi i samo kino, bo Kinoteatr „Zdrowie” znajdował się naprzeciwko ich domu. W 1974 roku reżyser powrócił tutaj, by zrealizować „Prześwietlenie” – poruszający dokument o chorych na gruźlicę. Było to więc głęboko związane z historią jego rodziny. Jest w tym wspaniały symbol: z Sokołowska wyruszył w świat, a dziś jego spuścizna powraca tu za sprawą Fundacji Sztuki Współczesnej In Situ. Tutaj historia reżysera znów spotyka się z jego kinem.

W jakim stopniu ta historyczna przestrzeń wpływa na odbiór spuścizny Kieślowskiego przez odwiedzających?
Przestrzeń Sokołowska pozwala dostrzec tę spuściznę nie tylko przez pryzmat wybitnego reżysera, ale jako życiorys człowieka. Odwiedzający znajdują się w miejscu, które znał z dzieciństwa i gdzie później powrócił jako filmowiec. Odbiór Archiwum staje się dzięki temu znacznie bardziej intymny i emocjonalny. Sokołowsko pozwala lepiej zrozumieć źródła jego zainteresowań i tematów obecnych w jego kinie: losu jednostki, przemijalności, choroby, samotności oraz potrzeby drugiego człowieka. Kino najwyższej próby nie powstaje w próżni, ale z konkretnych przeżyć.
Zbiory Archiwum to tysiące unikalnych, fizycznych obiektów: fotografie, maszynopisy, plakaty. Dlaczego ochrona tych nośników pamięci jest dziś tak kluczowa?
Każdy z tych obiektów jest niepowtarzalnym świadkiem czasu i procesu twórczego. Znaczenie ma nie tylko treść, ale też charakter pisma, układ strony, skreślenia czy rodzaj papieru. Pomagają one zrozumieć sposób pracy reżysera. Materiały fizyczne ulegają jednak nieuchronnej degradacji – papier kwaśnieje, fotografie blakną. Dlatego ich profesjonalne opracowanie i digitalizacja to jeden z priorytetów. Archiwum to nie tylko magazyn pamiątek; to bezcenne źródło dla badaczy, filmowców i artystów. Chronimy w ten sposób ważną część europejskiego dziedzictwa filmowego.
Baza łączy archiwa prywatne z zasobami instytucji. Czy natrafiła Pani na dokumenty, które rzuciły zupełnie nowe światło na metody pracy twórczej reżysera?
Szczególnie fascynujące okazały się luźne notatki zawierające refleksje Kieślowskiego o bohaterach. Często nie miały uporządkowanego planu. Były to zwyczajne spostrzeżenia, pytania bez odpowiedzi, osobiste wątpliwości. Pokazują one, że jego praca brała się z uważnej obserwacji człowieka – jego lęków, pragnień i sprzeczności. Te dokumenty są świadectwem procesu dochodzenia do istoty opowieści i nieustannego weryfikowania własnych intuicji.
Często myślimy o filmie jako o skończonym dziele. Jak te zbiory udowadniają, że proces twórczy – porzucone scenariusze czy odręczne notatki – jest równie fascynujący co ostateczny kadr?
Gotowy film jest efektem wielu decyzji, prób, zmian i pomysłów, z których część nigdy nie trafia na ekran. Archiwum pokazuje tę niewidoczną warstwę twórczości. W maszynopisach znajdujemy porzucone drogi. Widzimy, że kształtowanie się filmu to proces pełen wahań i kompromisów. Dzięki archiwaliom film przestaje być zamkniętym produktem, a staje się fascynującym, żywym procesem myślenia.
Na stronie kieslowski.com.pl dostępna jest cyfrowa baza Archiwum, która jest sukcesywnie uzupełniana. Kto najczęściej z niej korzysta w praktyce?
Najbardziej naturalną grupą są filmoznawcy, studenci i autorzy z całego świata – anglojęzyczna wersja serwisu niesamowicie w tym pomaga. Jednak to nie jest narzędzie wyłącznie dla akademików. Korzystają z niego dziennikarze, artyści oraz pasjonaci kina poszukujący kadrów z planu czy dawnych plakatów. Staramy się, aby nasze opisy były precyzyjne, fachowe, ale też w pełni zrozumiałe dla każdego miłośnika twórczości reżysera.

Jak wyglądają procedury dla dziennikarza lub badacza, który chciałby dotrzeć do oryginalnych maszynopisów czy zdjęć z lat 70.?
Najpierw należy wyszukać interesujące pozycje w katalogu online i skontaktować się z nami pod adresem archiwum@kieslowski.com.pl, opisując planowany projekt. Sprawdzamy, czy materiał jest już zdigitalizowany. Jeśli tak, w wielu przypadkach możemy udostępnić badaczowi lub dziennikarzowi kopię cyfrową. Kiedy absolutnie konieczna jest praca z oryginałem, zapraszamy by odwiedzić Archiwum w Sokołowsku, gdzie udostępniamy zbiory w kontrolowanych warunkach. Możliwość wykorzystania i reprodukcji materiałów rozpatrujemy indywidualnie. Zależy nam, by ta procedura była odpowiedzialna, ale nie stanowiła biurokratycznej bariery.
Jak Archiwum balansuje między ścisłą ochroną tak cennych zbiorów a otwartością na popularyzację?
Te cele wcale się nie wykluczają, jeśli działamy rozsądnie. Digitalizacja jest kluczem osiągnięcia tej równowagi. Dobrej jakości skany ograniczają konieczność fizycznego zużywania delikatnych oryginałów. Zbiory muszą przecież służyć edukacji i nowym projektom artystycznym. Ostatecznym celem nie jest trzymanie tych skarbów w zamknięciu, ale udostępnianie ich kolejnym pokoleniom.
Praca w archiwum to proces ciągły. Nad jakimi projektami cyfryzacyjnymi pracujecie Państwo w tym momencie?
Koncentrujemy się na rozbudowie bazy cyfrowej. Samo skanowanie to dopiero początek. Każdy obiekt trzeba poprawnie zidentyfikować, opisać, datować i sklasyfikować. Wymaga to dużej precyzji. Ponadto zależy nam na budowaniu sieci powiązań między różnymi dokumentami – fotografiami, scenariuszami, korespondencją. Digitalizacja pomaga zachować tę równowagę –by użytkownik mógł samodzielnie prześledzić kształtowanie się jego pomysłów, tematów i metod pracy.
Gdzie widzi Pani Archiwum za 5 lat? Jaki jest ostateczny cel tej inicjatywy?
Krótkoterminowo skupiamy się na dalszej cyfryzacji i doskonaleniu funkcjonalności serwisu. Długoterminowo widzę Archiwum jako prężne, międzynarodowe centrum badań nad twórczością reżysera. Chciałabym, aby za pięć lat było to miejsce globalnie rozpoznawalne, integrujące ludzi kina i nauki z różnych krajów. Chcemy, by Archiwum pozostało związane z Sokołowskiem, a jednocześnie prowadziło dialog o kinie Kieślowskiego z odbiorcami na całym świecie.
Z gościem rozmawiał Paweł Szpur

„Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego”
